Każda migracja kosztuje ruch. Pytanie brzmi tylko, czy stracisz 10–30% na cztery tygodnie, czy 40% na rok. Różnicę robi jeden dokument, o który prawie nikt nie pyta przy wycenie: mapa przekierowań.

Dane są niewygodne. 60–80% migracji kończy się mierzalną stratą ruchu organicznego, a tylko mniej więcej jedna na dziesięć poprawia pozycje. Jeśli wykonawca obiecuje ci wzrost zaraz po przeniesieniu, obiecuje wynik, który zdarza się w 10% przypadków.

Ile kosztuje migracja

ZakresKoszt (netto)
Przeniesienie strony na inny serwerokoło 450 zł
Strona firmowa na nowy silnikkilka tysięcy zł
Sklep z małym katalogiemod 5 000 zł
Sklep z integracjami ERP i B2Bkilkadziesiąt tysięcy zł

Widełki z porównania cen usług i zestawienia kosztów migracji sklepów.

Rozstrzał jest ogromny, bo pod jednym słowem kryją się dwie różne operacje. Przeniesienie plików na inny hosting to zadanie na kilka godzin. Zmiana silnika, czyli przeniesienie treści, adresów, integracji i logiki sklepu, to projekt.

Co pokazują dane o stratach

Przy poprawnie przeprowadzonej migracji spadek wynosi zwykle 10–30% w pierwszym miesiącu i stabilizuje się w ciągu 2–6 tygodni. Przy źle przeprowadzonej strata sięga 20–40%, a powrót zajmuje 6–12 miesięcy.

Najbardziej trzeźwiąca liczba dotyczy tempa odbudowy. Około 27% migracji wraca do poprzedniego poziomu w ciągu 90 dni, nieco ponad połowa w ciągu roku, a mniej więcej 42% potrzebuje więcej niż dwunastu miesięcy.

Kluczowe jest to, czego te dane nie mówią. Spadki nie biorą się z kary od Google ani z samego faktu przeniesienia. Biorą się z niekompletnych przekierowań, zgubionej treści i pominiętej części technicznej. To są błędy wykonania, więc da się ich uniknąć.

Mapa przekierowań, czyli cały projekt w jednym pliku

Sercem migracji jest lista: każdy stary adres i jego odpowiednik pod nową strukturą, obsłużony przekierowaniem 301.

Brzmi banalnie i właśnie dlatego bywa robione pobieżnie. Przy serwisie z tysiącem podstron to tysiąc decyzji, z których część nie ma oczywistej odpowiedzi, bo stara kategoria rozpadła się na trzy nowe albo odwrotnie. Adresy bez odpowiednika trzeba świadomie skierować gdzieś wyżej w strukturze, a nie na stronę główną, bo masowe przekierowanie wszystkiego na główną Google traktuje jak usunięcie treści.

Pytanie do wykonawcy przed podpisaniem umowy brzmi więc: kto przygotowuje mapę przekierowań i czy zobaczę ją przed przełączeniem. Jeśli mapy nie ma w zakresie prac, nie kupujesz migracji, tylko kopiowanie plików.

Kolejność, która ratuje ruch

Trzy rzeczy zrobione w tej kolejności odpowiadają za większość różnicy między dobrą a złą migracją.

  1. Crawl przed przełączeniem. Uruchom crawlera na nowej wersji i porównaj wyniki ze starą. Wszystkie błędy 404 i złe przekierowania napraw przed zmianą DNS, nie po. Naprawianie na żywym serwisie oznacza, że Google zdąży zobaczyć błędy.
  2. Zachowanie treści. Sprawdź, czy teksty przeniosły się w całości. Skrócenie opisów przy okazji redesignu to najczęstsza cicha przyczyna spadków, bo znika dokładnie to, na czym strona rankowała.
  3. Monitoring 4–6 tygodni po starcie. Spadek w pierwszych dwóch tygodniach jest normalny. Do czwartego tygodnia powinien się zatrzymać. Jeśli w piątym nadal leci w dół, to nie jest naturalna fluktuacja, tylko coś zostało zepsute.

Do monitoringu wystarczy Search Console. Porównaj okres po migracji z tym samym okresem sprzed niej i patrz na liczbę zaindeksowanych adresów oraz błędy indeksowania, nie tylko na ruch.

Kiedy migracja nie ma sensu

Nie migruj tylko dlatego, że obecna technologia wydaje się przestarzała. Sam wiek silnika nie jest problemem, jeśli strona działa, jest bezpieczna i szybka.

Nie migruj w sezonie sprzedażowym. Jeśli robisz połowę obrotu w listopadzie i grudniu, przenoszenie sklepu w październiku to kosztowna decyzja niezależnie od jakości wykonania, bo nawet normalny spadek trafi w najgorszy możliwy moment.

Nie migruj bez budżetu na tydzień po starcie. Zawsze wychodzą rzeczy, których nie było widać na testowym środowisku, a wykonawca, który zniknął w dniu przełączenia, zostawia cię z nimi samego.

Jeśli problemem jest wydajność, a nie technologia, tańszym rozwiązaniem bywa optymalizacja obecnej strony. Opisaliśmy to w tekście o tym, dlaczego cache nie wystarcza do przyspieszenia WordPressa. Jeśli zaś rozważasz budowę od zera zamiast przenosin, realne widełki cen stron pomogą porównać oba warianty. Migracje starych systemów na nowy stos prowadzimy też jako dedykowane projekty.

Dane o skali spadków pochodzą z badań rynku globalnego z 2026 roku i dotyczą głównie większych serwisów. Kierunek jest jednak stały: o wyniku decyduje wykonanie, nie sam fakt przeniesienia.

Najczęstsze pytania

Ile kosztuje migracja strony internetowej?

Przeniesienie strony na inny serwer kosztuje średnio około 450 zł. Migracja strony firmowej na nowy silnik to koszt rzędu kilku tysięcy złotych, a sklepu internetowego od 5 000 zł przy małym katalogu do kilkudziesięciu tysięcy przy integracjach z ERP i obsłudze B2B.

Czy migracja strony powoduje spadek pozycji w Google?

Zwykle tak, przynajmniej przejściowo. Przy poprawnie przeprowadzonej migracji spadek wynosi 10–30% ruchu organicznego w pierwszym miesiącu i stabilizuje się w ciągu 2–6 tygodni. Przy błędach wykonania strata sięga 20–40%, a odbudowa zajmuje od 6 do 12 miesięcy.

Jak długo trwa powrót ruchu po migracji?

Około 27% migracji odzyskuje poprzedni poziom ruchu w ciągu 90 dni, a nieco ponad połowa w ciągu roku. Około 42% przypadków potrzebuje więcej niż dwunastu miesięcy. Tempo zależy przede wszystkim od kompletności przekierowań i zachowania treści.

Co jest najważniejsze przy migracji strony pod kątem SEO?

Mapa przekierowań 301 ze wszystkich starych adresów na nowe odpowiedniki. To ona decyduje o skali strat. Drugie w kolejności jest zachowanie pełnej treści, a trzecie crawl testowy wykonany przed przełączeniem DNS, żeby błędy 404 naprawić przed startem, a nie po.

Jak długo monitorować stronę po migracji?

Przez 4–6 tygodni w Google Search Console. Spadek w pierwszych dwóch tygodniach jest normalny i powinien zatrzymać się do czwartego tygodnia. Utrzymujący się spadek w piątym tygodniu oznacza błąd wykonania, a nie naturalną fluktuację.

Źródła